Szczepienie przeciw COVID-19: Ryzyko można zminimalizować!

5 dni temu 8

Wiele osób obawia się niepożądanych odczynów poszczepiennych, czyli tzw. NOP-ów. Lekarze uspokajają jednak, że związane z nimi ryzyko można zminimalizować, m.in. poprzez odpowiednie przygotowanie się do przyjęcia szczepionki, a także odpowiedzialne postępowanie po zabiegu. Sprawdź, co warto wiedzieć na ten temat.

- Niestety często się zdarza, że na szczepienie ludzie przychodzą kompletnie nieprzygotowani, a więc bez dokładnego spisu wszystkich przyjmowanych leków, bez swojej dokumentacji medycznej czy też choćby własnoręcznie napisanej listy wszystkich swoich chorób przewlekłych. Tymczasem te informacje mają kluczowe znaczenie zarówno z punktu widzenia bezpieczeństwa, jak i skuteczności szczepienia - podkreśla dr Anna Krzyszowska-Kamińska, lekarka prowadząca praktykę lekarza rodzinnego we Wrocławiu.

Specjalistka dodaje, że zwłaszcza alergicy, osoby zmagające się z przewlekłymi chorobami zapalnymi stawów czy jelit, a także chorzy na nowotwory powinni skrupulatnie podawać przed szczepieniem personelowi medycznemu kwalifikującemu do szczepienia informacje na temat ich chorób, a także przyjmowanych leków. 

- Na przykład leki obniżające odporność, stosowane w chorobach reumatologicznych czy też chemioterapia w leczeniu onkologicznym mogą sprawić, że szczepienie będzie nieskuteczne, nie wywoła bowiem pożądanej reakcji stłumionego lekami układu immunologicznego. W takiej sytuacji, w porozumieniu z lekarzem prowadzącym danego pacjenta można specjalnie przed szczepieniem obniżyć dawki przyjmowanych leków immunosupresyjnych albo zaczekać na bardziej optymalny moment (np. zakończenie chemioterapii czy remisję choroby) - radzi lekarka. 

- Najlepiej przyjść na szczepienie z wypełnionym w domu na spokojnie kwestionariuszem kwalifikacyjnym, który można sobie wydrukować np. z internetowych stron rządowych dotyczących akcji "Szczepimy się". Jeśli ktoś zaznaczy wszystkie odpowiedzi na NIE, to znaczy, że może być zaszczepiony, ale jeśli pojawi się w tej ankiecie choć jedno "TAK", to konieczna może być przed dopuszczeniem do szczepienia dodatkowa konsultacja z lekarzem kwalifikującym, a być może również lekarzem specjalistą, np. reumatologiem, gastroenterologiem czy onkologiem - zaznacza dr Anna Krzyszowska-Kamińska. 

Warto wiedzieć, że w punktach szczepień przeciw COVID-19 kwalifikują pacjentów do przyjęcia preparatu nie tylko lekarze, lecz także specjalnie przeszkoleni do tego farmaceuci, pielęgniarki albo ratownicy medyczni. 

- Tym bardziej warto zawczasu i zgodnie z prawdą zgłaszać wszystkie swoje wątpliwości i obawy, odnośnie własnego stanu zdrowia, które mogą się okazać przeciwwskazaniem do szczepienia. W ramach dmuchania na zimne, np. w naszym punkcie szczepień pacjenci przed szczepieniem mają zawsze mierzoną temperaturę, badamy też ich węzły chłonne oraz osłuchujemy płuca i serce. Dzięki temu możemy wyłapać osoby, które z powodu infekcji nie powinny się w tym momencie szczepić. Gdyby się bowiem np. okazało, że właśnie rozwija się u nich COVID-19, to szczepienie mogłoby zmienić przebieg choroby, oraz opóźnić prawidłowe rozpoznanie - tłumaczy lekarka. 

Według niej, niestety zdarza się, że pacjenci przychodząc do szczepienia oszukują medyków, ukrywając jakąś bieżącą infekcję. 

- To się naprawdę nie opłaca, bo wiąże się z tym podwyższone ryzyko powikłań lub po prostu szczepienie może mieć niższą skuteczność - ostrzega dr Anna Krzyszowska-Kamińska. 

- Obserwujemy naprawdę bardzo niewiele niepożądanych odczynów poszczepiennych. Powiedziałabym nawet, że najczęściej pacjenci zgłaszają tylko pożądane odczyny poszczepienne, czyli takie, które świadczą o tym, że szczepionka działa i wywołała reakcję układu immunologicznego. Mówię tu o uczuciu rozbicia,  gorączce, która nie przekracza 39 stopni i utrzymuje się nie dłużej niż 48 godzin, czy też o przejściowym bólu i zaczerwienieniu w miejscu wkłucia. W naszym punkcie szczepień do tej pory nie odnotowaliśmy żadnych poważnych NOP-ów, a szczepimy różnymi preparatami, zarówno wytworzonymi w technologii mRNA, jak i szczepionkami wektorowymi - mówi dr Anna Krzyszowska-Kamińska. 

Specjalistka dodaje w tym kontekście, że generalnie silniej reagują na szczepionki osoby młode. 

- U seniorów odczyny poszczepienne są z reguły dużo słabsze, co ma związek z mniejszą reaktywnością układu odpornościowego w starszym wieku. Z tego względu jednak również notuje się u seniorów po szczepieniach niższy poziom przeciwciał w porównaniu z osobami młodymi. Niewykluczone więc, że seniorów będziemy za jakiś czas doszczepiać trzecią dawką - ocenia lekarka. 

Ostatnio za sprawą mediów mocno nagłośniony został temat ryzyka rozwoju zakrzepicy w związku ze szczepieniami. Jak duże jest to ryzyko w rzeczywistości?  

- Pacjenci bardzo się tego przestraszyli i też nas o to często pytają. Fakty są jednak takie, że tego typu skutki uboczne szczepień zdarzają się niezwykle rzadko. Uświadamiam więc pacjentów, że w istocie ryzyko powstania zakrzepów jest wielokrotnie większe u osób, które zachorują na COVID-19. Dlatego w szpitalach u chorych z COVID-19 bardzo często podaje się heparynę, czyli lek obniżający krzepliwość krwi - mówi lekarka. 

- Niestety pacjenci często nie zachowują też należytej ostrożności po przyjęciu pierwszej dawki szczepionki. Miałam dwóch takich pacjentów, którzy  już 10 dni po pierwszym szczepieniu spotykali się z rodziną w dużym gronie, przy okazji świąt, co niestety skończyło się dla nich zakażeniem i hospitalizacją. Dlatego przypominam z całą mocą, że pełną ochronę uzyskuje się dopiero co najmniej 10 dni po drugiej dawce szczepionki, w przypadku szczepionek dwudawkowych - podkreśla dr Anna Krzyszowska-Kamińska. 

Jej zdaniem, szczepionki jednodawkowe są optymalnym rozwiązaniem dla szczepienia ozdrowieńców, którzy według aktualnych zaleceń ekspertów mogą i powinni się szczepić już 3 miesiące po przebyciu choroby, aby zabezpieczyć się przed reinfekcją i jej ciężkim przebiegiem. 

- Niezależnie od tego warto jednak cały czas stosować zasady ostrożności znane jako DDM, zwłaszcza że istnieje ryzyko rozpowszechniania się nowych wariantów koronawirusa. Dzięki szczepieniom zdecydowanie zmniejsza się ryzyko ciężkiego przebiegu infekcji czy też reinfekcji, jednak 100-procentowej gwarancji ochrony nie ma. Podobnie jak nie wiadomo na 100 proc., jakie będą długoterminowe efekty szczepień - dodaje specjalistka. 

Co jeszcze, poza zachowaniem ostrożności i utrzymywaniem "reżimu sanitarnego", powinniśmy zrobić po szczepieniu, aby zminimalizować ryzyko związane z ewentualnymi odczynami poszczepiennymi. 

- Po przyjęciu szczepionki pacjent powinien unikać unieruchomienia, pić wodę i przyjmować swoje stałe leki. Pacjenci z obecnością czynników ryzyka zakrzepicy, powinni się baczniej obserwować. W przypadku duszności, bólu w klatce piersiowej, obrzęku kończyn dolnych, uporczywego bólu brzucha lub głowy pacjent powinien zgłosić się do lekarza - podsumowuje dr Anna Krzyszowska-Kamińska.

Czytaj oryginalny artykuł